jokes
24.05.2011

Do kierownika supermarketu przychodzi kandydat na pracownika, mały, łysy i  do tego małomówny. Kierownik z początku absolutnie nie chciał go przyjąć ale w  końcu dal mu szanse, przyjął na okres próbny. Na drugi dzień postanowił sprawdzić  jak nowy pracownik się spisuje. Poszedł w regały i podsłuchuje:
Klient kupuje wędkę .....
Sprzedawca: Wie pan, do wędki trzeba dokupić jakieś żyłki, spławiki, haczyki.
Klient: Dobra, biorę
Sprzedawca: Najlepiej ryby biorą na środku jeziora, ma pan łódkę?
Klient: Nie mam, kupuje
Sprzedawca: Na środek jeziora trzeba się jakoś dostać, nie będzie się przecież pan męczył na wiosłach, mamy ładne silniczki do lodzi
Klient: kupuje
Sprzedawca: Ma pan przyczepkę? na plecach przecież pan jej nie zaniesiesz
Klient: Ma pan racje, musze kupić
Sprzedawca: Jaki ma pan samochód?
Klient: Tak, Porsche
Sprzedawca: No nie, tym samochodem pan nie pociągnie tej przyczepki, często trzeba jechać przez bagna, szuwary, potrzebuje pan samochód terenowy. Mamy w stoisku  obok  Land Rovera Discovery, jak znalazł dla pana.
Klient: No tak, Porsche się do tego nie nadaje, idę kupić.
Kierownik podchodzi do sprzedawcy i mówi: Gratuluje panu, przyjmuje pana na stale!! Klient przyszedł po wędkę a pan mu sprzedał samochód!!!
Sprzedawca: On tu nie przyszedł po wędkę.
Kierownik: A po co?
Sprzedawca: Po podpaski dla żony ale powiedziałem mu Co się pan będzie tydzień nudził, trzeba na rybki!

24.05.2011

Młody Mc'Intosh wybrał się w podróż do Francji. Po powrocie ojciec wypytuje go o wrażenia.
- Ach, wspaniale - opowiada młody Szkot - piękny kraj! Tylko ludzie jacyś dziwni. Wyobraź sobie, że pewnego razu, o drugiej w nocy do mojego hotelowego pokoju wpada facet w piżamie, coś wrzeszczy, wymachuje rękami, tupie. Złapał wazon stojący na stole, rzucił nim o podłogę, wreszcie wybiegł trzaskając drzwiami.
- A ty co na to? - pyta zdziwiony ojciec.
- Nic, ojcze, dalej sobie grałem na kobzie!

23.05.2011

Dzwonek do drzwi. Otwiera pan domu i widzi śmierć w białej szacie z kosą na ramieniu. Mężczyzna zdenerwował się tak bardzo, że kolana się pod nim ugięły i zaczęły mu się trząść ręce. Śmierć widząc to mówi:
-Nie pękaj, przyszłam po kanarka.

12.01.2010

Przychodzi do fotografa zebra z pingwinem zrobić sobie zdjęcie. Fotograf pyta:
- Kolorowe, czy czarno-białe? Na co pingwin odpowiada:
- A j**nąć ci?!!!

19.09.2009

Młoda dziewczyna wchodzi do salonu z ekskluzywnymi samochodami. Spogląda dookoła, a tam Porsche, Lamborghini, Ferrari, Jaguary. Dziewczyna decyduje się na Jaguara, płaci gotówką i odjeżdża nowo nabytym samochodem. Dwa dni później wraca i mówi:
- Chcę moje pieniądze z powrotem... Coś strasznie śmierdzi, kiedy używam hamulców! - stwierdza z naciskiem w głosie.
Sprzedawca nie chce stracić klienta i swojej prowizji od sprzedaży. Wsiada do samochodu obok kobiety, by sprawdzić o co chodzi. Ledwo wsiedli do samochodu, kobieta nacisnęła gaz do dechy. Samochód ruszył z piskiem opon. Pęd wtłoczył sprzedawcę w fotel, tak że nie mógł się ruszyć. Jedynka, dwójka, trójka... biegi przeskakiwały jak szalone. Po czterech sekundach mknęli już 120 km/h. Wtedy kobieta skręciła w polną drogę i naprawdę zaczęła przyspieszać. Czwórka, piątka... szóstka. Samochód wąską dróżką pędził już 320 km/h. Silnik ryczał jak oszalały. Za oknami krajobraz zlewał się w jedną zieloną masę. Sprzedawca kurczowo trzymający się pasów, skurczony, wcisnięty w fotel dostrzegł nagle w oddali opuszczone szlabany na przejeździe kolejowym i odetchnął z ulgą. Przypuszczał, że kobieta również je widzi i zaraz zwolni, a on będzie mógł wysiąść z samochodu. Z narastającym zdziwieniem obserwował jak samochód z niezmienną prędkością mknie prosto na zamknięty przejazd pod koła rozpędzonego pociągu. Dopiero 40 metrów przed przejazdem kobieta zwalnia pedał gazu i z całą siłą naciska na hamulec jednocześnie zaciągając hamulec ręczny. Samochód dosłownie milimetry zatrzymuje się przed szlabanem. Dziewczyna szybko odwraca się do sprzedawcy i pyta:
- O, właśnie! Czuje pan???!!!
- Czy czuję?? - odzywa się blady sprzedawca - JA W TYM SIEDZĘ !!!

18.09.2009

Do pewnego bezrobotnego aktora dzwoni kolega:
- Słuchaj, jest robota - od razu o tobie pomyślałem
- Bez dwóch zdań - jaki problem? Jestem w trudnej sytuacji, do grobowej deski będę wdzięczny. A co to za rola?
- Wiesz, niezbyt duża, jedno zdanie
- Jedno zadnie? Nie ma problemu. Wiesz, kasy brak... A jakie zdanie?
- "Czy ja słyszę armat huk?"
- Co? Tylko "Czy ja słyszę armat huk?" - Zgadzam się. To gdzie?
- W środę podejdziesz do "Małego Teatru", zapytasz się tam jakiegoś reżysera.
- Znakomicie
W środę aktor przyszedł do "Małego", odnajduje reżysera, a ten do aktora:
- Niech Pan powie to zdanie
- "Czy ja słyszę armat huk?"
- Świetnie - mówi reżyser - ma Pan tę rolę. Proszę przyjść w sobotę o 19 na spektakl.
- Rozumiem - odpowiedział aktor
Jasna rzecz, z powodu takiego obrotu sprawy, aktor jakoś to musiał uczcić... W końcu dochodzi do siebie i w sobotę gdzieś ok. 18.30 biegnie na złamanie karku do teatru, całą drogę powtarzając: "Czy ja słyszę armat huk?"
Zatrzymuje go portier:
- A pan gdzie bez biletu?
- To ja krzyczę "Czy ja słyszę armat huk?" - objaśnia.
- Aa! To pan "Czy ja słyszę armat huk" - uspokaja się portier - niech pan idzie.
Za kulisy też go nie chcą wpuścić - jasna rzecz.
- "Czy ja słyszę armat huk" - krzyczy aktor
- Pan "czy ja słyszę armat huk"? Spóźnia się Pan! Biegiem do charakteryzacji! - krzyczy ktoś.
Charakteryzatorka: Kim pan jest?
- To ja krzyczę "Czy ja słyszę armat huk?"
- Pan "czy ja słyszę armat huk?" Spóźnia się Pan! Niech Pan siada, ja już...
Ucharakteryzowany aktor podbiega do sceny. Wyłapuje go reżyser.
- Pan "czy ja słyszę armat huk?"
- To ja, "czy ja słyszę armat huk?"
- Nie za późno? Prędko na scenę!
Aktor wychodzi... a za jego plecami rozlega się nagle ogłuszający wybuch. Aktor wzdraga się, obraca głowę do tyłu i krzyczy:
- Co was tam wszystkich CAŁKIEM PODUPCZYŁO !!!

18.09.2009

Na pewnej propagandowej trasie przez Ameryke, prezydent Bush odwiedzil szkole w celu wyjasnienia swojej polityki.
Potem poprosil dzieci o zadawanie pytan. Maly Bob zabral glos:
- Panie prezydencie, mam trzy pytania:
1. Jak sie pan czuje po sfingowanych wyborach, które pan wygral?
2. Dlaczego pragnie pan bezpodstawnie zaatakowac Irak?
3. Czy nie mysli pan, ze bomba w Hiroshimie byla najwiekszym atakiem terrorystycznym wszechczasów?
W tym momencie zadzwonil dzwonek i wszyscy wyszli z klasy. Po przyjsciu z przerwy prezydentowi Bushowi dalej stawiano pytania, lecz tym razem zabral glos Joey:
- Panie prezydencie, mam piec pytan:
1. Jak sie pan czuje po sfingowanych wyborach, które pan wygral?
2. Dlaczego pragnie pan bezpodstawnie zaatakowac Irak?
3. Czy nie mysli pan, ze bomba w Hiroshimie byla najwiekszym atakiem terrorystycznym wszechczasów?
4. Dlaczego dzwonek na przerwe byl 20 minut wczesniej?
5. Gdzie jest Bob?